Restauracja Ewa Zaprasza - Do Sasina na przysmaki i hamaki - Głos Wybrzeża

Restauracja Ewa Zaprasza mieści się na końcu świata. Kiedyś ktoś, może w przypływie wisielczego humoru na tablicy z napisem "Sasino" dopisał "tam, gdzie diabeł mówi dobranoc". Nie ma tu żadnego szlaku "od-do" - okropna wyboista droga, dom obrośnięty dzikim bluszczem, otoczony płotem z drewnianych sztachet - takich od wiejskich bójek.

A jednak w weekendy zjedzenie tu obiadu bez wcześniejszej rezerwacji jest prawie niemożliwe.

Wystrój wnętrza nie ma nic wspólnego z typowym dla większości restauracji blichtrem. W głównej sali, jeżeli jest "trochę zimniej" niż trzeba, wesoło strzela drewno w kominku. Na centralnej ścianie mieści się rząd historycznych książek w zgodnym sąsiedztwie ze starą maszyną do pisania i dzwonkami, stanowiącymi część większej kolekcji. Druga sala zaprasza gości tykaniem starego zegara i "janczarami" z tych samych zbiorów. Cała restauracja zawsze, bez względu na porę roku, tonie w kwiatach. To pozostałość po poprzedniej miłości państwa Dmochowskich, kiedy zajmowali się ogrodnictwem i przysięgli sobie, że u nich nigdy nie będzie sztucznych roślin.

Często zdarza się, że goście, którzy przyjeżdżają tu po raz pierwszy, wycofują się, sądząc, że przez pomyłkę, trafili do prywatnego mieszkania. Restauracja Ewa Zaprasza ma bowiem charakter rodzinny. Taki jest wystrój i taka obsługa - może nie zawsze w pełni profesjonalna, ale w każdej sytuacji życzliwa, sympatyczna i zarazem dyskretna.

W lecie usiąść można w ogrodzie, przy drewnianych stolikach otoczonych różami. Dla gości oczekujących na miejsca są ławki pod czereśniami, a na tych, co "już więcej nie mogą" i muszą przetrawić zjedzone smakołyki, czekają hamaki.

Restauracja Ewa Zaprasza specjalizuje się w kuchni polskiej z elementami kuchni francuskiej i litewskiej. Jest też trochę nutek innych narodowości, bo państwo Dmochowscy przywożą z różnych podróży zapachy i smaki innych kuchni, często wprowadzając je do swojego menu. Znajdziemy więc w nim zarówno kaczkę po staropolsku pieczoną z jabłkami, golonkę z rusztu, zająca w śmietanie z buraczkami i zupę borowikową, ale także ślimaki po burgundzku, żabie udka i chłodnik litewski.

Od niedawna syn państwa Dmochowskich wraz z narzeczoną poszerzyli działalność restauracji o usługi cateringowe. Restauracja oferuje organizację przyjęć okolicznościowych, spotkań biznesowych, wesel, itp. Dobrodziejstw jej kuchni możecie więc teraz Państwo spróbować także w swoich domach i firmach.

Wróć