Najlepsza w kraju polska kuchnia - Maciej Nowak Profit

Nie można się tutaj dostać przez przypadek. Do malutkiej wioski nieopodal latarni morskiej w Stilo prowadzi kręta, wyboista droga.

Ewa Zaprasza to według niektórych rankingów najlepsza w kraju restauracja z polską kuchnią. Mieści się w zwykłym, niczym niewyróżniającym się wiejskim domu. Mnie najbardziej smakuje tutaj pstrąg po polsku, czyli rybka wielkości małego łososia, gotowana w wonnych ziołach, na stół wydawana oprószona posiekanym jajkiem na twardo i skąpana w świeżym masełku.

Rewelacyjne są zupy, m.in. rybna oraz chłodnik litewski, robiony jak należy, na rosole z posiekaną pieczenią cielęcą. Niezapomniane przeżycia zapewnia też opiekana na ruszcie golonka o skórce złotej jak bursztyn i chrupkiej jak świeża bułeczka. Towarzyszy jej sześć domowych sosów, z których nie wolno przegapić cumberlanda, wytwornej konfitury z czerwonych porzeczek.

Spróbujcie też delikatnego móżdżku po polsku i równie muślinowych śledzi w sosie majonezowym. Podają je zawsze na przystawkę, jako niewliczoną do rachunku premię od firmy.

Ewa to rodzinne przedsięwzięcie państwa Dmochowskich, którzy na przełomie lat 70 i 80. wyemigrowali wewnętrznie z Trójmiasta. Pani Ewa jest historykiem sztuki, jej mąż Marcin - inżynierem rolnictwa.

Gdy wchodzimy do ich restauracji, odnosimy wrażenie, ze znaleźliśmy się w prywatnym mieszkaniu: kilka stolików, kominek, regał z książkami, a na ścianach ryciny francuskiego grafika Gustava Doré.

Letnią porą stolik trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, bo największym powodzeniem cieszą się wtedy miejsca w otaczającym dom sadzie. Tutaj w letnie wieczory najlepiej smakują ogromne porcje ciepłej szarlotki z obowiązkową, protekcyjną porcją bitej śmietany. Gdyby się tak stało (co przy ogromnym natłoku gości nie jest tak zaskakujące), że szarlotki by zabrakło, proszę nie rezygnować.

Posiłki je się tutaj długo i suto, dzięki czemu jest dość czasu, by pani Ewa zdążyła upiec blachę szarlotki specjalnie dla państwa.

Wnętrze 4/5
Kuchnia 5/5

Wróć