Do stołu zaprosiłabym rekina... - Manuela Gretkowska Kuchnia Nr 7

(...) Do warszawskich restauracji jakoś nie mieliśmy szczęścia. Najlepiej wspominamy restaurację U Ewy w pomorskim Sasinie. Nasze wspomnienia stamtąd nie mają nic wspólnego z wakacyjnymi zachwytami nad polską wsią: a że barszczu nie przesolili, czysto podali itp.

To naprawdę rewelacja, od przystawek po deser. Nie dziwię się, że ludzie z Gdańska rezerwują sobie tam miejsca, bo tłoczno. Z najprostszych dań zrobiono wykwintne smaki, sądzę, że prawdziwej, dawnej polskiej kuchni. Lubimy chodzić w Krakowie Pod Różę, gdzie każde ravioli jest medalem kulinarnym i Pod Anioły, gdzie ziemniaki z pieca smakują zawsze tak samo - trochę biwakowo, trochę staropolsko. (...)

Wróć